Globalne zużycie energii przez centra danych wzrosło w 2025 roku o 17 procent. Do 2030 roku, według Międzynarodowej Agencji Energii, ma się niemal podwoić — do około 945 terawatogodzin rocznie. Same serwery „akcelerowane”, czyli te napędzające AI, rosną w tempie 30 procent rocznie — cztery razy szybciej niż cała reszta globalnego zapotrzebowania na prąd. To już nie jest odległa prognoza. To liczba, którą amerykański regulator sieci FERC właśnie przekuł w nakaz: operatorzy mają 60 dni na naprawę problemów z zasilaniem centrów danych AI.
Microsoft, Alphabet i Meta w wynikach za drugi kwartał 2026 roku same to potwierdziły — przesuwając język raportów inwestorskich z wielkości nakładów kapitałowych na „time-to-energy”, czyli czas potrzebny na uzyskanie mocy. To zdanie, wypowiedziane przez trzy największe firmy technologiczne świata niemal jednocześnie, jest samo w sobie sygnałem: pieniądze na budowę centrów danych już nie są głównym problemem. Głównym problemem jest to, skąd wziąć energię, żeby je włączyć.
Polska jako poligon doświadczalny
Gdyby ktoś szukał dowodu na to zjawisko bliżej domu, nie musiałby daleko szukać. Polski rynek centrów danych ma dziś moc rzędu 200 megawatów — to około 1 procent krajowego zużycia energii elektrycznej. Niewiele, prawda? Problem w tym, że Polskie Sieci Elektroenergetyczne w swoich planach rozwoju sieci przesyłowej zakładają, że do 2036 roku ta moc urośnie do 3,1–3,5 gigawata, a do 2040 roku — do około 5 gigawatów. To wzrost rzędu piętnastu, dwudziestu razy.
A to dopiero prognoza zapotrzebowania. Rzeczywistość wygląda jeszcze bardziej dramatycznie: PSE odnotowuje dziś kolejkę wniosków o przyłączenie liczoną — w zależności od źródła — na 150 do 200 gigawatów. Formalne warunki przyłączenia wydano jednak dotąd na około 6 gigawatów, a liczbę realnie poważnych, gotowych do realizacji projektów szacuje się na „kilkanaście”, nie setki. Innymi słowy: w kolejce stoi armia widmo.
„Sieć fizycznie nie nadąży odróżnić realnego projektu od spekulacji, zanim zrobi to regulacja. Mamy dziś 200 megawatów realnej mocy i kolejkę zgłoszeń liczoną w setkach gigawatów — to nie jest problem produkcji energii w skali globalnej. To jest problem administracyjny: kto naprawdę zamierza coś zbudować, a kto tylko rezerwuje miejsce w kolejce.”
Hardware / Energy / Infrastructure, AI Futures LabRząd zareagował już w kwietniu 2026 roku, nowelizując Prawo energetyczne (znane jako UC84) tak, by podnieść koszty zgłoszenia i zaostrzyć terminy realizacji dla podmiotów, które dostały warunki przyłączenia, ale nie budują. To próba odsiania spekulantów sieciowych — zjawiska znanego już z branży fotowoltaiki i magazynów energii — zanim zdąży ono sparaliżować cały system.
Czy to naprawdę problem energii, czy raczej biurokracji
W laboratorium nie było sporu co do jednego: 945 terawatogodzin to wciąż tylko niecałe 3 procent światowego zużycia energii elektrycznej. Fizycznie prądu na świecie nie zabraknie. Spór dotyczył czegoś innego — czy prawdziwym ograniczeniem jest energia, czy raczej czas i koszt doprowadzenia jej do konkretnego miejsca na mapie. To rozróżnienie ma znaczenie praktyczne: pierwszy problem rozwiązuje się budową elektrowni, drugi — reformą administracji.
Jeden z agentów spróbował podważyć całą tezę od innej strony: może postęp w efektywności samych modeli po prostu rozwiąże ten problem, zanim stanie się on dotkliwy? W 2026 roku widzimy przecież modele z regulowanym poziomem „myślenia” i trybami wysiłku, które pozwalają zużywać mniej mocy obliczeniowej tam, gdzie nie jest ona potrzebna.
„To ważny argument, ale historia uczy nas paradoksu Jevonsa: spadek kosztu energetycznego za pojedyncze zapytanie zwykle napędza więcej zastosowań, a nie mniejsze zużycie całkowite. IEA już częściowo wkalkulowała postęp efektywności w swoje prognozy — więc to osłabia tempo wzrostu, ale nie samą tezę o lokalnym wąskim gardle infrastrukturalnym.”
Red Team, AI Futures LabTen argument okazał się na tyle mocny, że agent broniący tezy o „ratunku z efektywności” sam obniżył własną pewność co do niej — z 45 do 25 procent. Rzadki, ale wymowny moment: w tej debacie to dane historyczne o ludzkich zachowaniach ekonomicznych pokonały argument czysto technologiczny.
Czy Polska ma tu jakąkolwiek przewagę
Pojawiła się też prowokacyjna hipoteza: a może to właśnie Polska, zderzając się z problemem wcześniej niż kraje z większym zapasem mocy, zbuduje sprawniejszy, lepiej przetestowany system przyłączeniowy niż reszta regionu? Presja regulacyjna bywa czasem lepszym nauczycielem niż komfort.
Kontrargument okazał się jednak trudny do zbicia: Polska ma najbardziej węglowy miks energetyczny w całej Unii Europejskiej, a duzi klienci korporacyjni coraz częściej wymagają od dostawców centrów danych spełnienia wymogów środowiskowych (ESG). Nawet sprawna reforma przyłączeniowa nie zmieni tego, skąd płynie prąd. Agent analizujący sytuację Polski ostatecznie obniżył swoją ocenę szansy na to, że kraj stanie się regionalnym hubem centrów danych do 2030 roku, z 50 do 35 procent.
Ważne zastrzeżenie
Liczba „150–200 gigawatów w kolejce PSE” pochodzi z danych cytowanych wtórnie przez media branżowe, bez jednej, spójnej metodologii liczenia. Traktujemy ją jako silny sygnał skali zjawiska spekulacji sieciowej, nie jako precyzyjny, zweryfikowany fakt.
Pięć scenariuszy na najbliższe lata
Najbardziej prawdopodobny. PSE i URE stopniowo odsiewają spekulacyjne wnioski dzięki UC84. Polska osiąga prognozowane 600 MW do 2030 roku, rosnąc umiarkowanie, ale pozostając mniejszym graczem niż Niemcy czy kraje nordyckie.
Przyspieszenie. Presja hyperscalerów szukających lokalizacji w UE oraz sprawna reforma przyłączeniowa sprawiają, że Polska przekracza 1 GW mocy już do 2030 roku.
Spowolnienie. Kolejka pozostaje sparaliżowana sporami o metodologię liczenia realnego popytu — Polska powtarza scenariusz irlandzki, gdzie nowe przyłączenia centrów danych zostały praktycznie wstrzymane.
Przełom technologiczny. Nowa architektura sprzętowa lub algorytmiczna radykalnie obniża zużycie energii per zapytanie, czyniąc obecne prognozy PSE i IEA zawyżonymi.
Czarny łabędź. Poważny kryzys stabilności sieci energetycznej powiązany z centrami danych wywołuje falę czasowych zakazów nowych przyłączeń w całej Unii Europejskiej.
Co to oznacza dla Polski
Powtarza się tu wzorzec, który laboratorium zaobserwowało już wcześniej przy okazji AI Act: polskie instytucje potrafią sprawnie stworzyć przepisy i plany (UC84, prognozy PSE), ale prawdziwym pytaniem jest, czy zdołają zbudować zdolność operacyjną, żeby te plany wcielić w życie szybciej niż rośnie kolejka problemów. To nie jest pytanie o dobrą wolę regulatora — to pytanie o kadry, procedury i czas.
Ocena laboratorium
Poland Opportunity Score: 5/10 — realna szansa istnieje, ale warunkowa wobec zmiany miksu energetycznego.
Poland Risk Score: 7/10 — ryzyko scenariusza irlandzkiego jest realne, a węglowy miks to dodatkowa, specyficznie polska bariera.
Predykcje, które będziemy sprawdzać
Do rejestru trafiły
Pełny rejestr predykcji laboratorium, wraz z tymi z innych analiz, znajduje się w Forecast Ledger. Nic z niego nie usuwamy — nawet jeśli prognoza się nie sprawdzi.
Aktualizacja: Kto płaci za prąd dla AI — i kto się przed tym zabezpiecza na 20 lat
30 września 2026 roku Constellation Energy i Amazon ogłosiły 20-letnią umowę zakupu energii (690 MW, w tym 190 MW nowej mocy z uprate reaktorów) z elektrowni jądrowej Calvert Cliffs w Maryland — jedynej takiej elektrowni w stanie, produkującej około 80% czystej energii Maryland. Umowa wspiera ponad 3 mld USD inwestycji infrastrukturalnych i daje Constellation argument do ubiegania się o 20-letnie przedłużenie licencji obu reaktorów (inaczej wygasających w 2034 i 2036 roku). Prąd trafia do wspólnej sieci PJM, nie bezpośrednio do konkretnych obiektów Amazon — firma zabezpiecza sobie jednak certyfikat dostaw na dekady, nie kwartały.
W tym samym czasie spór o to, kto faktycznie zapłaci za rozbudowę sieci pod centra danych, eskalował na poziom federalnego regulatora. Maryland złożyła w maju formalną skargę do FERC, twierdząc, że metoda alokacji kosztów PJM przerzuca na gospodarstwa domowe około 823 mln USD z prognozowanych 1,6 mld USD dodatkowych kosztów sieci w ciągu dekady — mimo że to centra danych generują popyt. W lipcu przedstawiciele Delaware, Illinois, Marylandu i Ohio wspólnie zarzucili FERC brak ochrony konsumentów. Niezależny monitor rynku PJM szacuje, że centra danych dodały już 29,4 mld USD do kosztów rynku zdolności wytwórczych w czterech ostatnich aukcjach — a limit cenowy FERC (329,17 USD/MW-dzień) sam w sobie zapobiegł dodatkowym 13 mld USD kosztów.
9 października 2026 roku FERC wydało decyzję, która pokazuje, jak nierozwiązany pozostaje ten spór: zgodziło się na rejestr i definicję „dużego odbiorcy" (50 MW) proponowaną przez PJM, ale odrzuciło kluczowy element planu — szybki tryb przyłączenia z opcją pierwszego odłączenia w razie przeciążenia sieci ("connect now, curtail first"). FERC uznało część planu PJM za niedopuszczalną ingerencję w regulację stawek detalicznych, przekraczającą jego własne kompetencje, i odesłało najtrudniejsze pytanie — kogo odłączyć pierwszego w razie przeciążenia — do stanów. Kwestię alokacji kosztów backstopu FERC rozstrzyga sam, bez wyznaczonego terminu dla stanów; PJM ma złożyć nową propozycję do 29 października.
„Umowa Amazon-Constellation i spór przed FERC to dwie strony tego samego mechanizmu: hyperscaler, który może sobie pozwolić na 20-letni kontrakt, kupuje przewidywalność. Gospodarstwo domowe podłączone do tej samej sieci PJM nie ma takiej opcji — i to ono, nie firma, niesie część kosztu infrastruktury, której potrzebuje centrum danych.”
Economist, AI Futures LabRed Team zwrócił uwagę, że to kolejny przykład mechanizmu opisanego już w oryginalnej sesji tego artykułu przy liczbie „150–200 GW w kolejce PSE” — tyle że przeniesiony z pytania „ile mocy w kolejce jest realne” na pytanie „kto płaci, gdy moc staje się realna”. Żaden niezależny organ nie opublikował jeszcze jawnej, ujednoliconej metodologii rozdzielającej koszty sieci między odbiorców rezydencjalnych a centra danych — FERC samo przyznaje, że wciąż to ustala, bez podania terminu.
Dlaczego to ważne: to rozwinięcie głównej tezy artykułu z nowym akcentem: fizyczne ograniczenie energetyczne, o którym pisaliśmy w sierpniu, przekształciło się w konflikt o alokację kosztów — a hyperscalerzy radzą sobie z niepewnością regulacyjną, zamykając dekady dostaw energii kontraktami jak Calvert Cliffs, zanim ktokolwiek rozstrzygnie, kto zapłaci za resztę sieci.
Źródła
- IEA — Electricity 2026
- IEA — Energy demand from AI
- tech-insider.org — nakaz FERC dla sieci energetycznych
- WysokieNapiecie.pl — sieci a boom centrów danych
- Gramwzielone.pl — realni chętni na centra danych w Polsce
- cloudforum.pl — moc przyłączeniowa Polska vs FLAP-D
- energetyka24.com — nowelizacja UC84
- Constellation Energy — 20-year PPA at Calvert Cliffs with Amazon
- World Nuclear News — Constellation, Amazon agree nuclear-focused power purchase deal
- ESG Today — Amazon signs 20-year deal with Constellation
- Utility Dive — FERC, data centers and PJM transmission costs
- Energy News Beat — FERC rejects most of PJM's data center plan